O nas

My też biegaliśmy. I nie mogliśmy znaleźć swoich zdjęć.

Jestem Alfonso. Lubię biegać, a od czasu do czasu startuję w triathlonie z moją żoną Saidą.

Po kilku zawodach ciągle odbijaliśmy się od tej samej ściany: fotografowie owszem, robili zdjęcia - ale znalezienie swoich wśród tysięcy było prawdziwą odyseją. Zwykle poddawaliśmy się, zanim dotarliśmy do celu.

Alfonso i Saida
Saida i ja.

Jako programista wpadłem w obsesję, żeby rozwiązać to kodem: rozpoznawanie twarzy, wykrywanie numerów startowych, wyszukiwarka, która naprawdę rozumie, czego szukasz.

Saida wniosła ludzką perspektywę: jak sprawić, żeby było to przydatne dla obu stron - zawodnika, który szuka, i fotografa, który przesyła setki zdjęć dziennie.

Jedne zawody to tysiące zdjęć. Zawodnik musi się natrudzić, żeby się znaleźć. Fotograf ma osobną harówkę z porządkowaniem i sprzedażą. ZebraSnap usuwa te przeszkody - i o to w tym wszystkim chodzi.

Zdjęcie z Maratonu w Meksyku
Mój tata, Maraton w Meksyku.

Jedno z najlepszych zdjęć mojego taty zrobił ktoś przed laty podczas Maratonu w Meksyku.

To proste zdjęcie - i właśnie dlatego tyle znaczy. Właśnie takie chwile chcemy pomagać odnajdywać.

To jest ZebraSnap.

Prostszy sposób, by połączyć zawodników z ich zdjęciami. Bez zbędnego szumu.